A na Walentynki także muffinki! (a właściwie cupcakes, ale się nie rymują)


Jak w tytule. Kardiologiczne święto trwa w najlepsze! I choć możecie mi nie wierzyć, mój dzisiejszy pociąg do marchewkowych cupcakes pozostaje całkowicie bez związku z Walentynkami. Po prostu czas + ochota + mała fanaberia = pieczenie!
Ten przepis wyszperałam na stronie cupcake'owej królowej, Marthy Stewart. Wydziwiańce w stylu brązowego cukru sobie podarowałam. Krem to inspiracja z CzekoKota.


Przepis na 12 cupcakes:
1 , 5 szklanki mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
3/4 łyżeczki soli
0 , 5 łyżeczki sody oczyszczonej
2 łyżeczki cynamonu
2 łyżeczki kakao
0 , 5 szklanki oleju roślinnego
2 jajka
1 szklanka cukru
1 , 5 szklanki drobno startej marchewki

Krem:
100 g serka mascarpone
250 ml śmietany kremówki
2 łyżeczki cukru pudru
kilka kropel aromatu waniliowego

Przygotowanie: bardzo proste. Jajka, olej i cukier miksujemy na gładką masę. W innym naczyniu dokładnie mieszamy mąkę, proszek do pieczenia, sodę oczyszczoną, cynamon i kakao. Do "mokrej" masy powoli dodajemy marchewkę i dokładnie mieszamy. Dodajemy suche składniki, mieszamy do całkowitego połączenia. Pieczemy 25-30 minut w piekarniku nagrzanym na ok. 190 stopni.
Krem - kremówkę ubijamy i dodajemy serek mascarpone, cukier puder i aromat. Miksujemy. Gotowe!


Po raz pierwszy używałam do czegokolwiek serka mascarpone. No i szczerze powiedziawszy, się rozczarowałam nieco! Myślałam, że będzie wyrazisty i w ogóle jakiś taki "specjalny", a tymczasem to taki krem bez żadnego własnego smaku. Może jeśli doda się kakao, albo truskawki będzie lepszy? Jeszcze z pewnością poeksperymentuję :-)




Enjoy!


P.S. Poufna wiadomość od ptaków, które od tygodnia, na przekór mrozom śpiewają aż głowa boli: wiosna już się czai gdzieś niedaleko!

1 komentarz:

  1. Jak widzę te truskawy i kolorowe cukierki to kubki smakowe szaleją, a całe ciało krzyczy: Wiosny! wiosny mi trzeba:) super pomysł:) smiriam

    OdpowiedzUsuń