Pierniki już miękną


Po to właśnie są adwentowe weekendy. Niedziela minęła pod znakiem wałkowania, wycinania, pieczenia i zdobienia najbardziej świątecznych słodyczy pod słońcem. Mieszkanie pachnie goździkami, cynamonem i miodem do dziś. I od razu robi się cieplej!
Tegoroczne ozdabiałam lukrem królewskim, czyli na bazie białka. Dzięki temu są przepięknie bielutkie i nic im nie będzie do samych Świąt.
Teraz największym problemem jest zachowanie pierników w całości do Bożego Narodzenia. Choć jeszcze twarde, to pachną i kuszą, no i wciąż ich ubywa... wkrótce trzeba będzie wprowadzić politykę reglamentacji! :-)



U Was też już pachnie? Czas goni, na co akurat nie narzekam... Odliczanie trwa.

Kalendarz na dobry Adwent


Adwent, proszę Państwa! A że niespodzianek nie zdradza się wcześniej, o kalendarzu tegoroczno-adwentowym piszę teraz, kiedy trzy kieszonki wiszą już puste. W pozostałych czeka małe "conieco", nie tylko dla dzieci :-)
Może i u Was zawisną ręcznie robione kalendarze adwentowe? Jest coś niesamowitego w tym odliczaniu. Coś ciepłego, radosnego, coś takiego, że chce się żyć i działać!



I każdego dnia ubywa o jedną torebkę, jest trochę śmiechu, szybkie wcinanie i już czeka się na następną. Czasem to pretekst do wypicia wspólnej kawy, czasem po prostu uśmiech i energia na kilka następnych godzin krótkiego zimowego dnia. W to najpiękniejsze w roku czekanie.



Więc w naszej kuchni już odliczanie do Świąt trwa pełną parą, a za oknami wszystko już trąbi, że sanki i narty czas wyciągnąć z szafy, a Boże Narodzenie będzie bialutkie w tym roku! Wracając dziś z wykładów aż przystanęłam w zachwycie, bo drzewa o tej porze roku takie minimalistyczne, czarno-białe i cały park wokół też.


Wodą malowane


Czasem trzeba się zresetować. Wyłączyć. Mnie wyłączają farby. I nie chodzi tu o "sztukę", "dzieło" czy "obraz", ale raczej o spokój, harmonię, przyjemność. Tworzenie zawsze jest piękne: ze słów, z plasteliny, z kwiatów, w pracy, w kuchni, na komputerze.
Mam takie podejrzenie, że posługiwanie się pędzlem przypisujemy a) dzieciom b) panom od remontów c) artystom. Trochę szkoda, bo dlaczego tylko oni mogą cieszyć się "mazaniem"? Mieszanie kolorów ma w sobie przecież coś magicznego - nagle z dwóch farbek powstaje cała gama fantastycznych barw. 
To co, mamy w końcu weekend, prawda? :-)