Udało się! Zwykle są tysiące innych zajęć i obowiązków, kiedy jedna może, to druga ani trochę, a już cztery o tej samej godzinie, w tym samym miejscu... uf. Gdyby to nie wydarzyło się wczoraj, nie wierzyłabym. Tak czy inaczej, mały piątek w środę udał się wspaniale. Wspólne gotowanie w malutkiej kuchni, było pełne smaków, zapachów, opowieści i śmiechów. Były nowości i sprawdzone przepisy. Było słodko i wytrawnie. Inspirująco. A wszystko wokół smaków jesieni: dyniowo, cukiniowo, bakłażanowo, cynamonowych... I mam nadzieję, że to dopiero początek. Idzie grudzień, z całym swoim bożonarodzeniowym kulinarnym arsenałem, później styczeń - czas imprez i spotkań ze znajomymi. Ja polecam z czystym sumieniem: spotkanie na gotowanie!
Wytrawnie tryumfy święciła zupa dyniowa Ani. Gorący, aromatyczny krem o fantastycznie pomarańczowym kolorze. Bez przesady mogę stwierdzić, że działa jak antydepresant. Dynia, marchew, imbir i chyba szczypta curry - wszystko, co intensywnie słoneczne. Rozgrzewa doskonale. Jeszcze się do Ani nie uśmiechnęłam o przepis, ale muszę, koniecznie. :-)
Ja przygotowałam eksperymentalną tartę, która kusiła mnie już od pewnego czasu. Na francuskim cieście (wersja dla leniwych - kupionym), z cukinią i bakłażanem, z nadzieniem z ricotty. Brzmi pysznie? Tak, jeśli komuś odpowiada specyficzny smak ricotty. Ja użyłam po raz pierwszy i... chyba ostatni. Lepiej by smakowało nadzienie na bazie tradycyjnego twarożku. Ale co, kto lubi.
Będziemy potrzebować:
ciasto francuskie (1 opakowanie)
250 g serka ricotta
3 jajka
mały kubek jogurtu naturalnego
mała cukinia
mały bakłażan
sól, pieprz
majeranek
Ciastem wylepiamy formę do tarty. Ricottę mieszamy z 2 jajkami, doprawiamy solą, pieprzem i majerankiem. Można dodać ewentualnie trochę czosnku. Masę wylewamy na ciasto. Cukinię i bakłażana kroimy na cienkie plasterki i układamy na masie z ricotty. Całość polewamy jogurtem wymieszanym z 1 jajkiem (przyprawionym do smaku). Pieczemy ok. 20-25 minut w piekarniku nagrzanym na 220 st. C. Można podawać z sosem jogurtowo - czosnkowym.
No i przyszła pora na słodkie. Mam nadzieję, że przepis na ciasto bananowe Gabi również kiedyś pojawi się na blogu, bo było po prostu przepyszne (ostatnie kruszki zlizywałam z talerza dziś na śniadanie, do kawy, ze świeżym bananem...) . W formie serca, z przepyszną, lekko słoną polewą na bazie serka philadelphia. Mistrzostwo.
Każdemu bardzo polecam takie spotkania na gotowanie. Dużo radości daje stworzenie czegoś własnymi rękami, a kiedy jeszcze ma się innych w pobliżu, niczego więcej do szczęścia nie potrzeba.