Jak widać, ogórki kiszą się w najlepsze. Ciągną aromat z kopru, czosnku i innych dobroci, którymi je wczoraj uraczyłam. Myślę, że ta porcja zostanie radośnie skonsumowana w przyszłym tygodniu. Ponieważ robiłam je po raz pierwszy, trochę się obawiam o efekt. Próbę ogniową zaserwuje im z pewnością mój prywatny mężczyzna, który w ręcznych przetworach nie gustuje. Jeśli ogórki zje, znaczy SUKCES! :) Będę informować na bieżąco :)
Niestety, wbrew temu, co obiecałam, nie udało mi się dokisić większej ilości słoików. Lubię swoją pracę, więc nie będę marudzić, ale ma taką cechę, że nigdy nie wiadomo, jakie wyzwania dzień przyniesie. Dziś przyniósł chyba pełen plecak i furmankę! Między jedną pracą a drugą zdążyłam więc tylko obfotografować porządnie wczorajszy słój, zatem przepis na kiszone (lub małosolne) ogórki będzie ilustrowany :)
Będziemy potrzebować:
ogórki (tyle, ile zmieści się w słoikach)
koper (gałązki, można dostać w warzywniakach, w Krakowie na targu na ul. Lea i w Tesco :), co najmniej 3-4 gałązki na słoik)
czosnek (co najmniej 5 ząbków na słoik, można dać nawet całą główkę)
korzeń chrzanu (jeden na słoik, też dostępny w Tesco)
gorczycę (sypnąć hojnie do każdego słoika)
ziele angielskie (sypnąć trochę mniej niż gorczycy)
liść laurowy
sól (2 łyżki na litr wody)
słoiki (najlepsze są większe niż 1 litr) zakręcane
woda (tyle, ile zmieści się do słoika)
Słoiki wyparzamy, ogórki i koper myjemy, czosnek i chrzan obieramy, wodę z solą zagotowujemy. Na dół słoika kładziemy liście laurowe i kilka ząbków czosnku, sypiemy gorczycę i ziele angielskie. Pionowo układamy ogórki, ciasno, żeby dużo się zmieściło. Dodajemy kolejne ząbki czosnku i liście laurowe, upychamy koper i korzeń chrzanu. Wypełniamy ogórkami aż po samą zakrętkę. Zalewamy zagotowaną osoloną wodą. Jeśli chcemy zjeść je szybko, zostawiamy na tydzień (ewentualnie 5 dni) w chłodnym, ciemnym miejscu. Jeśli jesteśmy cierpliwi i czekamy na prawdziwe kiszone ogórki, wyparzamy zakrętki, szczelnie zakręcamy słoiki i odwracamy je do góry dnem, aż zassają wieczka. Je również odkładamy w ciemne, chłodne miejsce i spokojnie czekamy do zimy :) A zimą, kiedy witaminowy brak nas dopadnie, a w sklepach będą tylko ogórkowe zdechlaki, wyciągamy słoik z zamkniętym smakiem, zapachem i tym ciepłym dotykiem ostatniego dnia lata...
Jesień zaczęła się dziś o godzinie 11.05.
Enjoy!
| To już jesienne słońce... |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz