Bo niby to już jesień, ale za oknem lato, jakiego w lipcu nam brakowało. Bez gadania trzeba brać jak leci. Więc biorę z małego straganu pudełko malin, błyszczących, soczystych i nieziemsko pachnących i niosę szybko do domu, bo czasu, jak zwykle u mnie, trochę mało.
Dziś deser na "pomiędzy". Nie tylko między latem a jesienią, ale również między jednymi zajęciami a drugimi, między obiadem a kolacją. . . Dla mnie idealny. Kolorowy, zdrowy, szybki.
Oczywiście przyznaję się sama przed sobą, że mój dzisiejszy wybór nie jest zbyt odkrywczy. Ale szczyty popularności święci w czerwcu i lipcu, kiedy sezon na truskawki, maliny, jagody i wszystkie inne letnie owoce trwa w najlepsze. Koktajl na jesień?
A czemu nie? :)
Będziemy potrzebować:
szklankę malin
dwie szklanki jogurtu naturalnego
łyżkę cukru
Wszystko wrzucamy do blendera i miksujemy na gładką masę.
Szybkie, prawda? :)
A z tym cukrem to jest tak, że jeśli koktajlu zachce nam się w styczniu, to powodzeniem można wykorzystać mrożone owoce i wtedy należy dać go więcej.
Ja właśnie resztę opakowania malin wrzuciłam do zamrażalki. Będą moim zestawem ratunkowym na zimowy brak słońca i witamin. . .
Enjoy! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz