Skutecznie łagodzi skutki budzikowego podrażnienia. Pachnie, smakuje, wygląda. To codzienny rytuał, chwila przystanku, styl życia. Przywodzi na myśl pola rozgrzane tropikalnym słońcem. Rozpuszczalna z mlekiem, sypana czarna.
Nic nie może się równać aromatowi świeżo zmielonych ziaren kawy. Porwałam z domu ten młynek, a kawę z pewnej bardzo snobistycznej kawiarni dostałam w prezencie. Kubek to pamiątka z zeszłorocznych wakacji. . .
Wrzucam kilka ziaren do młynka, zamykam metalowe drzwiczki i mielę. Magicznym sposobem, szufladka napełnia się czarnym, cudownie pachnącym proszkiem.Nie lubię fusów pływających w napoju, więc korzystam z papierowych filtrów. Po kilku minutach mogę spokojnie obudzić się do życia.
To będzie dobry dzień!
Czasem przyprawiam kawę cynamonem. Dosypuję tego w proszku, lub wrzucam kawałek cynamonowej laski razem z ziarnami kawy do młynka. Kardamon, imbir, a nawet chili. Kakao również się sprawdzi. Eksperymentujcie!
Enjoy.