Południowy wiatr zawsze przynosi zmiany. Niektórzy nagle nie potrafią zasnąć. Inni gubią klucze, portfele. Statystyki notują wzrost samobójstw.
Ja założyłam blog. Wiatr z południa przyniósł mi energię, inspirację i wiarę, że się uda.
Uda się? Zobaczymy.
Będę pisać o tym, czego tak długo szukałam w studiach, zajęciach, pracach i wyzwaniach. Późno zorientowałam się, że nie o to mi chodzi. Będę pisać o tworzeniu. Nie metafizycznym, skomplikowanym, ale o tym radosnym, praktycznym codziennym tworzeniu rzeczy własnymi rękami. W czasach "instant" popłynę w przeciwnym kierunku.
Dzisiejsze zdjęcia powstały na krakowskich Błoniach, które przegrały w starciu z Rynkiem o zainteresowanie sobotnich turystów.
Rower, zieleń, spokój i wiatr.
I niech tak właśnie zostanie na Hand&Finger.
| Kto zauważy drobną zmianę w krajobrazie? |
Brzmi ciekawie :) chętnie zobaczę co będzie dalej!
OdpowiedzUsuńŻyczę Ci powodzenia i wytrwałości w prowadzeniu bloga, a jako matka chrzestna postaram się Ciebie w blogowaniu wspierać :D Więc w razie czego - pisz :)
Pozdrawiam!
Viridianka, nawet nie wiesz jak się cieszę, że tu zawędrowałaś! :) Bardzo, bardzo dziękuję za to sieciowe wsparcie. Aż chce się pisać :) Z niecierpliwością czekam na następne Twoje cuda po Serniku Poezji!
OdpowiedzUsuń