W taki upał nic, tylko skracać co się da!
Ja dziś skróciłam swoje i tak już krótkie szorty. Ale po kolei :)
Jakoś tak to już jest, że szorty z H&M (tanie, ładne, letnie) zazwyczaj trzeba podwijać we własnym zakresie. No i często bywa, że mimo zaprasowania, te mankiety się rozwijają. Znacie ten problem? Ja odkryłam go ostatnio po całym dniu jazdy na rowerze i rozpłaszczania tylnej części ciała na redakcyjnym fotelu (mankiet z tyłu przypominał jakiś bliżej nieokreślony zwinięty rulon).
A więc, korzystając z sobotniego poranka, rozwiązałam problem raz a dobrze.
I sama się sobie nie mogłam nadziwić, dlaczego dopiero teraz na to wpadłam!
Do tej prostej operacji zaopatrzyłam się w białą nitkę (trzeba dobrać do koloru szwów) i cienką igłę.
Szorty podwinęłam na taką długość, jaka mi odpowiadała i zaprasowałam (to ułatwiło szycie, bo nie musiałam pilnować, czy nic mi się nie podwija)
Każdą nogawkę przyszywałam w dwóch miejscach, na bocznych szwach. Dzięki takiemu umiejscowieniu, nasza interwencja będzie kompletnie niewidoczna! :)
No i wszystko się udało. W takie dni jak ten, krótsze szorty znaczy lepsze szorty :)
Powodzenia!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz