Skutecznie łagodzi skutki budzikowego podrażnienia. Pachnie, smakuje, wygląda. To codzienny rytuał, chwila przystanku, styl życia. Przywodzi na myśl pola rozgrzane tropikalnym słońcem. Rozpuszczalna z mlekiem, sypana czarna.
Nic nie może się równać aromatowi świeżo zmielonych ziaren kawy. Porwałam z domu ten młynek, a kawę z pewnej bardzo snobistycznej kawiarni dostałam w prezencie. Kubek to pamiątka z zeszłorocznych wakacji. . .
Wrzucam kilka ziaren do młynka, zamykam metalowe drzwiczki i mielę. Magicznym sposobem, szufladka napełnia się czarnym, cudownie pachnącym proszkiem.Nie lubię fusów pływających w napoju, więc korzystam z papierowych filtrów. Po kilku minutach mogę spokojnie obudzić się do życia.
To będzie dobry dzień!
Czasem przyprawiam kawę cynamonem. Dosypuję tego w proszku, lub wrzucam kawałek cynamonowej laski razem z ziarnami kawy do młynka. Kardamon, imbir, a nawet chili. Kakao również się sprawdzi. Eksperymentujcie!
Enjoy.
mój pomysł - kawa z koglem-moglem :) spróbuj, pychota!
OdpowiedzUsuń/ gosia
O! Dodajesz kogel-mogel do gorącej kawy? Nie "ścina" się? Brzmi ciekawie :)
OdpowiedzUsuńJeśli dostaliście jakąś specjalną kawę, z jakiegoś ciekawego miejsca, dobrze jest schować trochę na zapas, używać w gorsze dni, jak działającą na wszystkie zmysły pocztówkę. Pamiątkę z magicznego miejca, która z każdym łykiem przenosi tam, skąd pochodzi. Jako że podkradłem trochę Twojej kawy wiem, że pochodzi z Gwatemali i to widać po smolistym, głębokim kolorze ziaren, trochę mętnej, zupowatej konsystencji, ciężkim, magnetycznym smaku i lekkim posmaku, rosnących w sąsiedztwie ziaren kakaowców. Każdy łyk dyszy gorącym, wilgotnym lasem deszczowym, tętni ukrytym w puszczy, tropikalnym życiem. Dobra kawa nie musi koniecznie mieć tego ugrzecznionego, kawirnianego smaku, ale zawsze powinna mieć do opowiedzenia swoją fascynującą historię:)
OdpowiedzUsuńSzymek? To Ty? :)
OdpowiedzUsuńTo ja :)
OdpowiedzUsuń"dobrze jest schować trochę na zapas" - pewnie ! taką kawę trzeba schować bardzo głęboko do szuflady, przykryć szmatką (aby nikt przypadkiem nie nabrał podejrzeń,że może się tam znajdować) i wyciągać TYLKO wtedy, gdy w odwiedziny przyjeżdża młodszy brat...
OdpowiedzUsuńTak Szymku, tak należy zrobić :D
Dziś ziarenek znów ubyło . . . :)
OdpowiedzUsuńnie ścina się!
OdpowiedzUsuń/ gosia :)
No to na pewno niedługo skosztuję! Będzie nowa notka ;p
OdpowiedzUsuń