Nie ma na to rady
No właśnie. To niesprawiedliwe, że w sierpniu godzę się pracować. To niesprawiedliwe, że kiedy wychodzę, to w wiecznym pośpiechu, a kiedy wracam, na jakiekolwiek zdjęcia jest już za późno. Wreszcie, to niesprawiedliwe, że pomysłów tyle, a czasu, ekhem, wiecznie brak.
Trudno. W mocno naciąganym międzyczasie udaje mi się podziergać nieco, dosłownie i w przenośni. Drucę sobie po prostu. Coś już się tworzy, coś wykluwa i myślę, że całkiem niedługo będę mogła zaprezentować gotową broń do walki z jesiennym chłodem... Choć może tego słowa na "j" nie powinnam używać? Już sama nie wiem.
Jest taka piosenka o staruszku, który spacerując w sierpniu po lesie znajduje zeschnięty liść, co go bardzo martwi. Dzieli się tą nowiną ze swoją żoną-staruszką i oboje rozpoczynają przygotowania do zimy... Ostatnia zwrotka piosenki brzmi mniej więcej tak:
"A był sierpień, pogoda prześliczna, wszystko w złocie stało i w zieleni,
prócz staruszków nikt chyba nie myślał o mającej nastąpić jesieni.
Ale cóż, oni żyli najdłużej i mieli swoje staruszkowe zasady,
i wiedzieli, że prędzej czy później jesień przyjdzie. Nie ma na to rady..."
I tę piosenkę dedykuję wszystkim, którzy też poczuli coś niepokojącego w tym wiejącym z południa wietrze.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Och, to nasza piosenka, jedna z tych nielicznych, których udało Ci się mnie nauczyć na gitarze...!
OdpowiedzUsuńA pamiętasz ją jeszcze??? Hm... Kasior z gitarą... To takie duże skrzypce, prawda? :)
OdpowiedzUsuńe, A7, e, H7...
OdpowiedzUsuńPamiętam!!! Jeśli dziś zdarzy mi się wziąć do ręki gitarę, to tylko to potrafię... pfff... zabrzdękać...
OdpowiedzUsuń